Forum Nowotwory » Nowotwory macicy » Choroba popromienna po radioterapii

Choroba popromienna po radioterapii

Witam,
jestem po radykalnej operacji raka szyjki macicy, zastosowano u mnie radioterapię z zastosowaniem akceleratora liniowego.
Teleterapia: fot 15MeV, 50Gy na obszar miednicy małej.
Brachyterapia HDR: 18Gy/ bliznę.
Chemioterapia: Cis-platyna 67,2mg w 5 podaniach.
Choć minął już rok nadal mam problemy z pęcherzem, tak jak ostre bóle tuż po oddawaniu moczu trwające nawet kilka godzin. Badanie moczu nie wykryło bakterii.
Jak sobie mam z tym poradzić? Czy to ustąpi? Czy są jakieś leki łagodzące?
Zofia, 2010-02-27
Witaj ja tez jestem po operacji a także po radioterapii50Gy i brachoterapii25Gy ,w trakcje napromieniowania nie miałam żadnych skutków ubocznych .Dopiero po 10 miesiącach zaczoł mnie boleć pęcherz i odbyt kiedy zgłaszałam się do lekarzy nasiwietlających mnie w Gliwicach to onii mnie zbywali mówili że tak ma być niestety choroba nie leczona doprowadziła mnie do kalectwa dostałam przetok tych narządów porobiły się dziury teraz chodze z workiem na kał i w pampersach bo nikt niechce się podiąć operacji pęcherza tak jest spalony .Niestety Gliwice nie przyznają się do popełnionego błendu i pozostawiają pacjentów samym sobie bo niestety ponich nikt niechce się podjąć leczenia choroby popromienej.To nie rak nas zabija tylko rutyna lekarzy , którzy niedbają co się dzieje z pacjętami po ich leczeniu
kasia, 2010-04-13
Też mam chorobe popromienną, nikt tego nie leczy, poprostu zbywają mnie a ja z bólu chodzę po ścianach.żadne leki przeciwbólowe nie działaja nawet takie z narkotykiem. gdybym wiedziała że będa takie skutki uboczne nigdy bym sie temu leczeniu nie poddała, bo to nie jest leczenie to jest skazywanie chorego na powolne konanie w męczarnach.nie wiem kto takie leczenie wogóle dopóścił do stosowania!
ludzie nie podawajcie sie radioterapii i brachyterapii to jest zabójstwo-hiroszyma!
Maria, 2010-07-27
Jestm po leczeniu radioterapia raka prostaty w gliwicach. wprawdzie wyniki leczenia raka sa bardzo dobre, niemniej jednak od roku mam krwawe biegunki i krwawienia z pecherza. calkowicie wycienczajace doprowadzily do chronicznej anemii, ktora mnie powoli zabija. niestety lekarze w instytucie pozostawili mnie w tej dramatycznej sytuacji -- kompletnie samemu sobie . *na odstrzal*. wyleczyli jedno , a choroba popromienna mnie zabija !!! problem lezy rowniez u technikow medycznych ktorzy na zlecenie wykonuja terapie naswietlania . niektorzy sa albo niedouczeni , albo nie koncentruja sie nalezycie w trakcie naswietlania skomplikowana* precyzyjna aparatura -- powodujac nieswiadomie odlegle w czasie uszkodzenia pacjentow .
jerzy, 2010-10-24
Jakies 4 lata temu u mojej siostry stwierdzono guza tarczycy. tarczyce wycieto, potem podawano jej jod a na koniec zafundowano radioterapie (cala szyja byla poparzona).potem zarzadzono kontrole i okazalo sie ze nie ma komorek rakowych ale coz z tego skoro moja siostra cieszyla normalnym zyciem tylko przez kilka miesiecy bo juz w 2009 trafila do szpitala bo sie dusila.radioterapia zrobila ogromne spustoszenie w krtani i tchawicy. Doraznie zastosowano tracheotomie ale lekrze nic nie robili z nia odsuwali jak niechciany przedmiot. W koncu zmarla niecale dwa tygodnie temu bo zaczely jej sie rozpadac naczynia krwionosne po radioterapii wlasnie. Teraz mysle ze gdyby nie ten cud medycyny to mogla by zyc kilka lat normalnie....a tak ......
renata, 2010-10-29
Niestety nie umieramy na raka tylko na lekceważące leczenie nas bo i tak jesteśmy na odstrzał to co tam czy nas usmażą żywcem i tak nie biorą odpowiedzialności za naświetlania , jak to mi lekarz powiedział że z dziurami można żyć .Kiedyś Gliwice były dobrym instutem onkologi bo teraz to wkradła się rutyna liczy się sztuka a nie pacjent .Ja po chorobie popromienej zostałam kaleką ,teraz mam dwa worki na mocz i kał ale tych specjalistów to nie rusza oni zrobili swoje z człowieka zdrowego kalekę .a miało być tylko profilaktyczne naświetlanie za które zapłaciłam najwyższą cenę .chwalą się jakie mają osiągnięcia w leczeniu radioterapią ale pozbywają się pacjętów z chorobą popromiędną żeby nie zaszkodzić reputcji instytowi onkologicznemu w gliwicach a to oni powini nas leczyc skoro nam zniszczyli życie
kasia, 2011-03-26
Przebyłam radioterapię na początku lat 90-tych. Wkrótce zaczęła mnie trapić biegunka, a po czterech latach zaczęłam mieć problemy z chodzeniem. Obecnie jestem kaleką. Z wielkim trudem przemieszczam się przy pomocy dwóch kul, wejście po schodach bez poręczy jest całkowicie niemożliwe. Uważam, że jestem ofiarą niedouczenia lekarzy. To był tylko nowotwór jajnika. Na wszelki wypadek wycięto mi pół brzucha i zastosowano leczenie, które przypomina atak jądrowy na mrówkę. Podobnie jak w powyższych przypadkach, nikt nie chce mi pomóc. Od lekarzy usłyszałam wręcz, że nie potrafią leczyć skutków radioterapii. A więc legalnie pomagają nam przenieść sie na tamten świat lub po prostu zmarnować nam życie. Dziś wiem, że większość chorych miałaby większe szanse bez ich interwencji.
Krystyna, 14 - 08 - 2011
Krystyna, 2011-08-14
Po brachyterapii czułam się nieźle, po dwóch miesiącach miała problemy z trzymaniem moczu, wręcz siusianiem na okrągło ale po trzech miesiącach zmalało i czułam się dobrze do września tego roku. zaczęły się krwawe biegunki, mój onkolog wysłał mnie na kolonoskopie, okropne badanie po bardzo inwazyjnej operacji jamy brzusznej nie mogłam z bólu. Diagnoza* choroba popromienna, lekarz chce zastosować leczenie w komorze hiperbarycznej, podobno może zmniejszyć skutki napromieniowania i nie doprowadzić do przetok bo ich najbardziej się boję. Napiszę jak zacznę leczenie czy jest poprawa i nadzieja dla wszystkich chorujących na tę chorobę.
Jagoda, 2011-11-07
Czy ktos zna zastrzyki khundam w leczeniu choroby popromiennej.a akupunktura u lekarzy z chin
jolka, 2011-11-20
Witam
http://www.prosalute.info/forum/viewtopic.php?f=6&t=9114911
Poczytajcie może pomoże.
Andrzej, 2012-01-29
Strona: 1 | 2 | dalej »