Witam, mam 31 lat. Dwa lata temu w 2009 roku zdiagnozowano u mnie na skórze pleców w/w nowotwór, badanie histopatologiczne wykazało guz skóry pleców, wrzecionowaty o wym. 2,7 x 2,4 cm z płaską cielistą zmianą średnicy 0,8 cm i grubości 0,3 cm. W badaniu mikroskopowym stwierdzono rak o największym rozmiarze 1,6 cm z głębokim naciekiem na skórę właściwą do granicy z tkanką podskórną. Miesiąc po stwierdzeniu miałem w Warszawie na Roentgena zabieg wycinający w/w zmianę.
Mijały miesiące, była blizna po wycięciu aż nagle znów zaczęły się zmiany, pojechałem do dermatologa, stwierdził odnawianie się i wysłał znów na Roentgena, tam usłyszałem komentarz lekarza w stylu: *po co pan tu przyjechał, tu nic nie ma*! Udałem się do innego onkologa prywatnie, który stwierdził odnawianie się guza i skierował na zabieg wycięcia. Ponieważ żaden z lekarzy u których byłem nie potrafił lub nie chciał udzielić mi jasnych odpowiedzi piszę tutaj z nadzieją i prośbą, że jakiś onkolog odpowie na kilka dręczących mnie pytań:
1. czy w/w nowotwór jest niebezpieczny dla życia?
2. jakie są szanse, że za drugim zabiegiem pozbędę się go raz na zawsze?
3. czy wycięcie to jedyna metoda?
4. jak powinienem się zachować po wycięciu, czy powinienem robić jakieś badania okresowe, monitorować jakieś wskaźniki?
Z góry dziękuję za pomoc i każdą odpowiedź.
Kacper, 2011-05-16